Uncategorized

Kwadratowe rysunki kłócą się z rybami

Wywiad z Bogdanem Bielem, głównym projektantem Firmy Ośrodek Usług Inżynierskich STAAND, która projektowała wszystkie urządzenia na Białej.

Ma Pan takie poczucie, że jako projektant tych niezwykłych przepławek jest Pan nowatorem?

Bogdan_Biel
Bogdan Biel – projektant

Nie wydaje mi się…, bo co my takiego „nowego” robimy? Natura jest tak sugestywnym nauczycielem, że sama pokazuje, co i jak robić, a dodatkowo weryfikuje wszystkie nasze działania. Naszą zasługą jest chyba tylko to, że to zauważyliśmy.

Nie chce Pan chyba powiedzieć, że urządzenia, które składają się z precyzyjnie ułożonych wielkich – czasem dwunastotonowych głazów i są do pokonania przez ryby w dowolnym momencie, a które zastępują wszechobecne do dziś betonowe stopnie są proste w projektowaniu?

Oczywiście, że nie. Choćby przez to, że opisywanie natury wzorami matematycznymi, bo takimi narzędziami posługuje się inżynier, jest niezwykle trudne. Wiele z naszych wcześniejszych projektowych doświadczeń nie pasuje do tego, co teraz robimy. Najprostszym przykładem są programy komputerowe dla projektantów. Sprzedawcy oprogramowania namawiają nas na zakup nowych narzędzi, czy do korzystania z różnych nakładek, które rzeczywiście dają niezwykłe możliwości, ale są stworzone do czegoś, co ja nazywam „kwadratowym rysowaniem”. Czyli, nie dla nas w naszych projektach tego typu praktycznie nie ma jednej prostej kreski.

Przekrój podłuzny bystrza
Przekrój podłużny bystrza w miejscowości Stróża (fragment proj. STAAND)

W takim razie, gdzie się tego wszystkiego nauczyliście?

Zaczęło się od zlecenia nam przez WWF projektów przeróbki pierwszych dwóch stopni na Białej w Pleśnej i Ciężkowicach, ale najważniejszą inspiracją była zagraniczna konferencja, na którą zabrał nas Pan Marek Jelonek z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. W Salzburgu i okolicach oglądaliśmy takie przepławki na rzekach i potokach górskich, i pamiętam nasze zdumienie, że można stworzyć przy użyciu metod inżynierskich tak naturalne warunki przepływu w rzece. Zafascynowały nas szczególnie przepławki nazywane „plastrami miodu”. Najbardziej niesamowite było to, że urządzenia wykonane z naturalnych materiałów, głównie z kamienia, ułożone w poprzek koryta nie ulegają destrukcji w czasie wezbrań. Wiemy, jaka jest siła górskiej rzeki, wiemy też, że większość budowli regulacyjnych z betonu po powodzi wymaga naprawy. A tam to wszystko nadal działało i nabierało coraz bardziej naturalnego charakteru. Niebywałe i wspaniałe zarazem.

austria_plaster_miodu
Potok z umocnieniami dna i brzegów – Austria (fot. B.Biel)

Można sobie wyobrazić, że samo odkrywanie tego jest fascynujące. W czym tkwi tajemnica trwałości tego typu urządzeń?

Pomijam ogrom głazów, bo to oczywiste – muszą być ciężkie – ale bardzo ważny jest dobór kształtu tych kamieni oraz odpowiednie ich ułożenie. Kamienie tworzące „plastry miodu” nie są ułożone byle jak. Poszczególne baseny muszą mieć odpowiednią głębokość, a szczeliny między głazami trzeba tak dopasować, żeby ilość i prędkość wody w tych szczelinach była odpowiednia dla pływających tam ryb w różnych fazach ich rozwoju. Musieliśmy się nauczyć budowania modeli hydraulicznych, obliczania zdolności rozpraszania energii wody w basenach przepławki, by ryby mogły pokonywać kolejne, coraz wyżej położone baseny. Na początku wiedzieliśmy na ten temat naprawdę niewiele.

Uczyliście się metodą prób i błędów?

To nawet trudno opowiedzieć. Na początku rysowaliśmy te urządzenia dość schematycznie – to były raczej, jak to nazywam, kształty „około pomysłowe”. Nie trudno się domyślić, że wykonawcy mieli z tym spory problem. Niby układali wszystko tak, jak narysowaliśmy, ale to nie bardzo działało. Woda uciekała z basenów, szczeliny nie były odpowiednio dobrane, nie mówiąc o wielkości i wzajemnych wysokościach kamieni. Z czasem nauczyliśmy się, że każdy kamień wyznaczający basen, czy stanowiący przegrodę trzeba zaprojektować, wskazując jego wymiary i kształt. A to wymaga rysowania z pełną odpowiedzialnością, bo kamień kształtowany jest w kamieniołomie, na budowie można wprowadzić tylko niewielkie poprawki. Rysowanie kamieni w postaci kółek, jak robiliśmy na początku, się nie sprawdziło.

kierunki_przepływu_ramka1
Fragment projektu bystrza „plaster miodu” wraz z kierunkami przepływu wody przez szczeliny między głazami (projekt STAAND)

Korzystaliście z jakichś poradników?

Korzystaliśmy z literatury, którą opracował Instytut Rybactwa Śródlądowego im. Stanisława Sakowicza w Olsztynie, ale to były tylko poradniki akademickie dotyczące charakterystyk przepławek. Przykładów też nie było – buduje się w Polsce różne bystrza, ale nie takie, które nas interesują. Przykładem jest przepławka na Sanie w Przemyślu w formie ogromnej betonowej platformy nabitej czymś w rodzaju „ćwieków”. Dopiero wydana przy udziale FAO i WWF książka pt.: „Przepławki dla ryb – projektowanie, wymiary i monitoring” bardziej kompleksowo zajęła się tymi zagadnieniami.

Co jest najtrudniejsze w procesie realizacji takich obiektów? Że nie ma rynku, nie ma wykonawców, że odbiór społeczny nie zawsze jest dobry?

Najtrudniejsze jest wykonawstwo. W trakcie projektowania, jeżeli mam dobrze oszacowane wielkości przepływów charakterystycznych, pojadę w teren, poznam morfologię rzeki, sprawdzę geologię oraz zapoznam się z listą występujących w rzece gatunków ryb, to prawie wszystko już wiem. Ale nie zamodeluję ryby z jej zdolnościami do pokonywania przeszkód. Kiedyś się mówiło, że pstrąg na metr wyskoczy. No, może i wyskoczy, ale poza pstrągiem są inne ryby oraz rybie maluchy, które też chciałyby płynąć w górę rzeki. Dużo zależy od wykonawcy, który w czasie budowy musi obserwować na bieżąco, jak się realizowany obiekt sprawdza w praktyce i korygować błędy. Realizując nadzór autorski uczymy się niejako na żywym organizmie zarówno my, jak i wykonawcy. Bo przepławka, która ma działać tak, jak naturalne koryto rzeki to coś zupełnie innego niż ułożenie narzutu kamiennego. Bez dobrego wykonawcy nic się nie uda.

panorama_1_ramka
Nurt wody w bystrzu przy niskich stanach wody (po lewej) i przy wysokich (po prawej). Fragmenty projektu bystrza w miejscowości Stróże (STAAND)

Projektowania przepławek trzeba się uczyć latami. Nie ma podręczników, są tylko wskazówki. To nie prosty jaz, tylko misterna – przemyślana układanka zaprojektowanych oddzielnie głazów. Opłaca się Panu ta inwestycja w zdobycie wiedzy, umiejętności…?

Mogłoby się opłacać, gdyby czas realizacji projektu był krótszy, na rynku była odpowiednia ilość zleceń oraz, gdyby inwestorzy mieli świadomość trudności napotykanych w czasie administrowania i uzgadniania projektu itd. Bo to, o czym teraz rozmawiamy to naprawdę dobry kierunek. Na początku robiliśmy typowe regulacje: udrażnialiśmy, „prostowaliśmy” rzeki, zabezpieczaliśmy infrastrukturę gospodarczą, miejską i wiejską. Ale później, powoli, pojawiła się świadomość, że nie tędy droga. Widzieliśmy na różnych konferencjach na świecie i w kraju, że zmieniają się trendy w budownictwie wodnym, że są ciekawe i skuteczne rozwiązania bliskie temu, jak działa natura. Nie ukrywam, że ich realizacja daje ogromną satysfakcję i radość tworzenia.

bystrze_w_Bobowej
Zrealizowane bystrze w miejscowośći Bobowa (fot. Z.Kiełtyka)

Informacje o projekcie, Inne projekty, Przepławki, Uncategorized

Świnki idą na tarło, jak i o tym, że przypadkowe spotkania zmieniają świat

Rozmowa z Jackiem Englem, pełniącym nadzór przyrodniczy w projekcie.

Jacek Engel
Jacek Engel

Dawno, dawno temu….

Co dawno temu?

Dawno, dawno temu wymyśliłeś, że trzeba zrenaturyzować Białą i teraz to się dzieje. Zadowolony jesteś?

I tak, i nie. Patrzę na to z innej, niż RZGW perspektywy. Niektóre stopnie, które modernizują, ja bym zupełnie usunął, bo, według mnie, nie pełnią żadnej roli. Ale ogólnie te działania w projekcie idą w dobrą stronę. Nie marudzę więc.

Dlaczego na większości stopni na rzekach w Polsce nie ma przepławek?

Bo nie jest łatwo zaprojektować skuteczną. Kiedy projektujesz stopień na rzece, by utrzymać poziom piętrzenia czy ochronić most, to potrzebujesz niewielu danych: o przekroju rzeki, o tym, ile wody tam płynie w różnych okresach, jaka jest głębokość itd. Projektujesz i woda płynie. Nawet, jeśli popełnisz błąd, to płynie. A jak zaczynasz myśleć, że poza wodą trzeba też przez stopień przepuścić ryby, to pojawiają się schody. Bo ryby są różne i mają, na przykład, różne zdolności pływackie – jedne, jak łosoś, poradzą sobie z chwilową prędkością 2 m/s, ale inne, mniejsze nie poradzą sobie.

Nie przeskoczą progu?

O progach nie mówmy, bo progi są w zasadzie dla ryb nie do pokonania. Jeśli gdzieś ryby skaczą, to znaczy, że mamy do czynienia z ekstremalną sytuacją. Byłem kiedyś przy nieudrożnionym progu przy wodociągach w Jaśle. Akurat świnki szły na tarło. I było widać jak walczą z tym progiem, wchodzą na jakiś betonowy kawałek i te silniejsze jakimiś desperackimi skokami szły wciąż do przodu. Ale większość zmywało. Próbowały jeszcze raz i znowu je zmywało. Kilka razy spróbowały i koniec. Jak ryby skaczą, to znaczy, że prędkości wody są większe niż ich zdolności pływackie. Skok ryby na przeszkodzie to przejaw ekstremalnej desperacji. Bardzo rzadko kończy się sukcesem.

Poza zdolnościami pływackimi ryb, co jeszcze się uwzględnia przy projektowaniu przepławek?

Behawior ryb – brzmi paskudnie, prawda? W języku potocznym, to zwyczaje czy standardowe zachowania różnych gatunków. Niektóre chętnie pływają przy powierzchni, ale są takie, które pływają przy dnie – typowym przykładem jest węgorz. A jesiotr znowu nie lubi się pchać w szczeliny. To trzeba wiedzieć, bo potem jest tak, jak w Malczycach, gdzie mamy przepławkę szczelinową zaprojektowaną dla jesiotra, z wielkimi szczelinami, by przeszedł, ale projektant widać zapomniał, że ta ryba takich miejsc nie lubi. Ale wracając do pytania… Pierwszą rzeczą, którą powinno się przygotować zabierając się do projektowania przepławki, to lista gatunków, terminy migracji, nie tylko w górę, ale również w dół i gatunki docelowe, czyli te, dla których udrażniamy rzekę. I dla Białej to wszystko zostało zrobione.

Przepławka - Norwegia
Przepławka w norweskiej gminie Skien (fot. Rune Mathisen, Flickr, CC BY-SA 2.0)

Rzeki udrażnia się tylko dla niektórych gatunków?

Mogą być takie warunki na budowlach piętrzących, że nie da się zrobić przepławki dla wszystkich gatunków ryb. Mamy, na przykład, gatunki naturowe (objęte ochroną Natura 2000), albo gatunki ważne gospodarczo, typu łosoś, jesiotr, albo istotne wędkarsko – typu świnka. Patrzymy, jakie są prędkości, które mogą te ryby pokonywać, w jakim okresie migrują i jaki jest ich behawior. Ważna jest w tym wszystkim rola ichtiologa, bo te same gatunki na różnych rzekach mogą się zachowywać inaczej. W konsekwencji można dostosować rozwiązania służące migracji ryb do ich zwyczajów, co np. wykorzystali Francuzi adaptując śluzy na Rodanie do wędrówek jesiotra.

Śluzują jesiotry jak barki?

No, nie – bez żartów. Jesiotr, jak każda ryba migruje w określonych porach roku i wtedy od czasu do czasu uruchamiane są śluzy i prąd wody wabiący ryby. Ale wracając do tematu – w idealnym świecie byłoby tak, że jest ichtiolog, w przypadku Białej, to był Marek Jelonek, który wie, jakie ryby w rzece mieszkają i jak się zachowują. Wie też, dla których gatunków to przemieszczanie jest ważne i kiedy przemieszczają się one w górę i w dół rzeki. Do tego dochodzi niepisana zasada, że przepławka powinna działać minimum 330 dni w roku.

A jak to się zaczęło z renaturyzacją na Białej?

Kiedy jeszcze pracowałem w WWF, to wymyśliłem, by jednym z elementów Projektu Wisła, który wtedy realizowaliśmy było odtworzenie populacji łososia. Zacząłem szukać partnerów mogących pociągnąć ten projekt. Szczęśliwie poznałem Marka Jelonka z RZGW w Krakowie. Czułem, że nadajemy na tej samej fali. Marek zorganizował u siebie w Gospodarstwie Rybackim RZGW w Brzączowicach spotkanie na temat odtwarzania populacji łososia. I się zaczęło. Najpierw my, czyli WWF kupiliśmy ikrę łososia i zaczęliśmy zarybienia. Duże wsparcie mieliśmy od zespołu prof. Tomasza Mikołajczyka i jego studentów, którzy nie tyko brali udział w zarybieniach, ale również badali warunki w poszczególnych miejscach zarybień. Okazało się, że w niektórych rzekach te młode łososie przeżywają całkiem nieźle, a w niektórych w ogóle. Ale generalnie, że przeżywają, dożywają do fazy smolta i spływają do morza. Co dawało gwarancję, że będą wracać.

bo wracają na tarło tam, gdzie się urodziły.

To jest fenomen, jak łosoś płynąc z Bałtyku może znaleźć małą rzekę, w której się urodził. Czyli, najpierw znajduje Wisłę, potem w okolicy ujścia Dunajca mówi sobie – tu muszę skręcić, a potem ma taką samą refleksję, gdy dopłynie do Białej. A przecież po drodze ma masę dopływów, gdzie może skręcić w prawo lub w lewo. Jak wykazały badania ryba poznaje swoją rzekę po zapachu. I bezbłędnie trafia do rzeki, w której się urodziła. Albo do której została wypuszczona jako narybek w bardzo wczesnym stadium rozwoju – jak było z łososiami wypuszczanymi przez nas do rzek w zlewni górnej Wisły.

Co było dalej z Białą?

Objechaliśmy z Markiem Jelonkiem i projektantem wszystkie jazy i progi na Białej, żeby zobaczyć ile ich jest i w jakim są stanie. Nikt tego nie wiedział poza Kazimierzem Hotlosiem, ówczesnym kierownikiem Inspektoratu RZGW w Nowym Sączu. Obejrzeliśmy te stopnie i wytypowaliśmy kilka najłatwiejszych do udrożnienia, by od czegoś zacząć. Wskazaliśmy Ciężkowice i Pleśną. W międzyczasie przestałem pracować w WWF, ale pojawiły się pieniądze unijne i Marek napisał projekt do CKPŚ (Centrum Koordynacji Projektów Środowiskowych), i dostał grant. W ramach tamtego projektu udrożnione zostały trzy stopnie, opracowano także projekty budowlane i uzyskano niezbędne decyzje dla pozostałych przeszkód.

Przepławka - USA
Quasi-naturalna przepławka (U.S. Fish and Wildlife Service Northeast Region, Public domain)

Czy jest coś, czego się w tym czasie nauczyłeś, a co nadal uważasz za ważne przy budowie lub projektowaniu takich urządzeń, jak przepławki?

Dwóch praktycznych rzeczy. Michele Larinier z Tuluzy, który jest światowym guru od przepławek i zaprojektował ich setki, powiedział kiedyś na spotkaniu dla projektantów przepławek dwie rzeczy. Pierwsza brzmiała tak: „Kiedy mam zaprojektować przepławkę, to najpierw idę nad rzekę i się na nią patrzę”. Uważam to za radę naprawdę ważną, bo u nas niektórzy projektanci w ogóle nie widzieli rzeki, na której projektowali przepławkę. Druga jest z pozoru bardziej zaskakująca – brzmi następująco: „Każda zbudowana przepławka z założenia wymaga poprawy”. To niezwykle istotne spostrzeżenie, bo w praktyce jest niewiele przypadków, o ile w ogóle są jakieś, że zaprojektowano i zbudowano przepławkę, która dobrze działała od początku. W kosztach budowy powinno być wliczone ryzyko, że się je poprawia przynajmniej raz. Trzeba pamiętać, że przepławki – budowle hydrotechniczne – mają nie tylko przepuszczać wodę – powinny, przede wszystkim, służyć rybom, czyli żywym stworzeniom. A to o wiele trudniejsze.

Uncategorized

Wstęga na stopniu w Bobowej przecięta

W obecności zaproszonych gości: przedstawicieli instytucji państwowych, władz samorządowych, organizacji ekologicznych, przyrodników, wędkarzy, naukowców, a także projektantów, wykonawców i inwestora dokonano symbolicznego przecięcia wstęgi i 3 lipca 2018 roku nastąpiło uroczyste otwarcie nowego stopnia na rzece Białej w Bobowej (km 58+700).

wstęga-m
Uroczyste przecięcie wstęgi

Na zdjęciu od lewej: Dyrektor Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie, Prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, Burmistrz Gminy Bobowa, Zastępca Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Krakowie oraz kierownik Projektu.

Program spotkania przewidywał prezentację realizowanego Projektu „Przywrócenie ciągłości ekologicznej i realizacja działań poprawiających funkcjonowanie korytarza swobodnej migracji rzeki Biała Tarnowska”, jego założeń, celów i zadań oraz dotychczas wykonanych prac. Uczestnicy spotkania obejrzeli także film na temat regulowania rzek i konsekwencji tego dla środowiska i ludzi autorstwa Piotra Topińskiego.

Następnie nastąpiła opisana powyżej uroczystość przekazania stopnia w Bobowej oraz wycieczka w miejsca innych inwestycji:

  • zdewastowanego stopnia w Jankowej, który pochłonął dwie ofiary śmiertelne i również będzie modernizowany w ramach Projektu,
  • stopnia w centrum Grybowa zmodernizowanego w ramach wcześniejszych prac udrożnieniowych rzeki Białej,
  • aktualnie modernizowanego stopnia w Grybowie w okolicy mostu kolejowego.

Stopień w Jankowej (km 61+160)

Kaskada stopni w centrum Grybowa

Realizowany stopień typu „plaster miodu” w Grybowie (km 72+050)

 

Uncategorized

Nowy stopień w Bobowej, misterna układanka bystrza

Zbudowany wiele lat temu betonowy stopień w Bobowej utrzymywał stały poziom wody w rzece, co zapewniało prawidłową pracę ujęcia wody pitnej dla mieszkańców tej miejscowości. Chronił też znajdujący się powyżej most przed podmyciem. Nie mogły do jednak pokonać ryby.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Stopień przed modernizacją

Dzisiaj, po modernizacji, taki sam efekt daje siedemdziesięciometrowe bystrze powyżej mostu i niski stopień poniżej. Budowle gwarantują rybom możliwość wędrówek w obie strony. Poprawę bezpieczeństwa powodziowego daje też udrożnienie mostu – teren w jego okolicy i pod przęsłami obniżono o około 3,5 m.

Samo bystrze zostało zaprojektowane jako  osiem naprzemiennie ułożonych basenów oddzielonych progami z głazów.

schemat
Projekt bystrza
bystrze-panor-m
Bystrze powyżej mostu

W  trakcie budowy zdecydowano się na dodanie kolejnych czterech basenów dla uzyskania optymalnych dla ryb spadków koryta i prędkości wody. Dzisiaj różnice wysokości pomiędzy nimi pokona każda ryba.

  • Główna konstrukcja bystrza została ułożona z ponad 300 głazów.
  • Średni ciężar głazów wahał się w granicach 4-8 ton, a największe miały 12 ton.
  • Dokładność ułożenia głazów wynosi 5 cm.
  • Bystrze, dla zapewnienia stabilności podparte jest kilkoma rzędami zakotwionych w gruncie głazów.
  • Koszt modernizacji wyniósł 2 192 535 zł.
  • Okres realizacji: wrzesień 2017 – marzec 2018.

3 lipca 2018 nastąpi uroczyste oddanie do użytku zmodernizowanego stopnia.

Uncategorized

Sceny z nadzoru przyrodniczego…

Prawie każdego tygodnia ktoś z nadzoru przyrodniczego rusza w teren. Celem są najczęściej wszystkie budowy – tam, gdzie się likwiduje czy modernizuje stopnie. Nadzór przyrodniczy, to w największym skrócie kontrola zgodności prowadzenia prac z warunkami ustalonymi przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska (RDOŚ). Ponieważ nie wszystko da się przewidzieć na etapie projektowania, trzeba na bieżąco sprawdzać wpływ działań podejmowanych na budowach na florę i faunę, czyli, mówiąc po ludzku, na organizmy żywe….**

Jest piątek – jedziemy z Grybowa w kierunku Białej Wyżnej. Samochód wypchany po sufit: plecaki, komputery, niwelator, łaty, aparat, z tyłu przyczepa z wielkim pontonem. Za kierownicą Roman – ichtiolog, obok niego Karol – specjalista zajmujący się renaturyzacją rzek, koło mnie, na tylnym siedzeniu, oddzielony wielkim plecakiem Jacek – przyrodnik. Widzieliście to zmętnienie? – wścieka się Karol, kiedy przejeżdżamy przez most – Znowu pewnie myją tę cholerną drogę!

Co to komu przeszkadza? – pytam.

Kiedy w wodzie jest za dużo zawiesiny i trwa to długo, to ryby zdychają. Bo im się zapychają skrzela. Jak jest narybek, to szlag go trafia jeszcze szybciej. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wydając zezwolenie na prace ciężkiego sprzętu w korycie, czyli, na przykład, koparki wpisała do niego zastrzeżenie, że godzi się tylko na krótkookresowe zmętnienia wody.

Trzeba to sobie wyobrazić – mówi Jacek. Kiedy układają głazy, kruszą beton, to pojawiają się chwilowe zmętnienia wody. I to jest dopuszczalne. Ale przyjeżdżamy kiedyś na budowę, a tam operator koparki nabiera łyżką wodę z potoku i wylewa na drogę, którą jeżdżą 20-tonowe ciężarówki z tłuczniem czy głazami, więc jest błota po kostki. I tak raz za razem. Rzeka poniżej bura, jakby w korycie pracowało naraz 10 koparek.

Co chcecie zrobić z tymi obserwacjami?

Zwrócimy uwagę inwestorowi, że powinien zdyscyplinować wykonawców. I powinien zastanowić się, co z tym zrobić w przyszłości, bo zezwolenie RDOŚ dotyczy tylko okresu, kiedy nie ma narybku.

Nie potrafię sobie wyobrazić, jak na takiej budowie uniknąć zmętnienia…

Rozwiązania są prostsze niż Ci się wydaje. Teren budowy odgradza się w wodzie specjalnymi barierami – siatkami o drobnych oczkach podwieszonymi pod pływakami. To zatrzymuje zmętnienie. Tak wszyscy robią – tak jest dobrze.

Dojeżdżamy do budowy. Okazuje się, że zmętnienie nie jest tym razem efektem mycia drogi, ale pracy pneumatycznego młota skuwającego stary betonowy próg i dwóch dużych koparek, które układają w nurcie głaz ważący „na oko” dwie trzy tony, pomagając sobie wzajemnie. Muszą to robić z dokładnością do 10 cm w stosunku do wymagań projektowych – scena przykuwająca uwagę.

koparki_kc

Na miejscu krótkie spotkanie z kierownikiem budowy. Przyrodnicy pokazują mu rozwiązania, jakie można stosować, by nie zamulać rzeki poniżej. Ale nie budzi to w nim entuzjazmu, według niego Biała jest zbyt małą rzeką na takie rozwiązania, a w ogóle, to się raczej w Polsce nie przyjmie. Widać wyraźnie, że zdrowie ryb nie jest tak silnym argumentem, by chętnie zmieniał dotychczasowe zasady pracy… Ale pewnie będzie musiał.

Po chwili ruszamy na jeden ze skończonych stopni, gdzie ekipa chce sprawdzić czy działa on zgodnie z założeniami projektowymi.

Co znaczy sprawować nadzór przyrodniczy w takim projekcie?

Poza kontrolą przestrzegania warunków narzuconych przez RDOŚ – mówi Jacek –kontrolą czy to, co zostało wykonane działa prawidłowo z uwagi na potrzeby np. ryb, jest mnóstwo szczegółowych zadań.

Dla przykładu – na jednej budowie znaleźliśmy hałdę ziemi przywiezionej z innej budowy. Okazało się, że w ziemi są korzenie rdestowca. To niezwykle inwazyjna roślina, której obecność na obszarach chronionych jest niedopuszczalna. W krótkim czasie zadusi wszystko, co tutejsze, rodzime, co w tym miejscu rosło od zawsze. A odradza się nawet z małych kawałków korzeni.

Dojeżdżamy do stopnia, który już został zmodernizowany. Składa się z trzech niewysokich progów z trójkątnym wycięciem w środku umożliwiającym wędrówkę ryb w czasie niskich wód oraz z płyty poniżej. Ekipa chce go pomierzyć i sprawdzić, czy wykonany został zgodne z założeniami projektowymi i jak działa. Całość nie wygląda efektownie, bo jest zima, część obiektu jest oblodzona…

biala_niżna_II

Pomiary też nie są łatwe, bo woda jest wściekle zimna i na oblodzonych kamieniach łatwo się przewrócić. A trzeba pomierzyć wszystkie elementy stopnia, łącznie z przelewami na niskie stany wody, które są w głównym nurcie.

pnorama_karol

Warto wiedzieć – mówi Jacek, że takich budowli, które z jednej strony umacniają koryto, bo powyżej jest most czy ujęcie wody, a z drugiej mają być przyjazne dla ryb nie da się dokładnie zaprojektować. Projekty tych stopni są opracowywane według najlepszej wiedzy i według najlepszych doświadczeń, ale trzeba cały czas przyglądać się ich realizacji w czasie budowy, czy rzeczywiście działają prawidłowo. Rzeka jest żywym organizmem i w praktyce okazuje się często, że trzeba coś poprawić, by budowla rzeczywiście umożliwiała rybom wędrówkę. Zarówno wtedy, kiedy woda jest wysoka, jak i wtedy, gdy są tzw. niżówki, czyli w rzece jest wody „aby – aby”.

No, i dlatego stwierdzenie, czy ten cały układ stopni, bystrz, progów działa, czyli, czy ryby sobie z tym radzą jest jednym z ważniejszych problemów projektu – dodaje Roman. Kompleksowo będziemy to sprawdzać kiedy stopnie zostaną skończone.

Skąd będzie wiadomo, czy to działa, czy nie? Na podstawie zgodności z parametrami projektowymi?

No, nie! To żaden dowód – mówi Roman. Będziemy to sprawdzać obserwując czy ryby, które według nas idąc na tarliska powinny być w górnych partiach rzeki rzeczywiście tam są. Po prostu, przyczepimy pewnej liczbie ryb małe nadajniki radiowe i będziemy obserwować w określonych miejscach rzeki, gdzie zamontujemy odbiorniki radiowe, czy te ryby tam są, czy nie. Będzie wtedy absolutnie jasne, czy całość jest przyjazna dla ryb i spełnia swoje zadanie, czy nie.

Po pomiarach rozbijamy obóz w pobliskiej knajpce. Z obliczeń i porównań pomiarów wynika, że stopień jest wykonany zgodnie z założeniami, ale jednak wymaga poprawek. Szybkość wody na przelewach jest zbyt duża, by ryby poradziły sobie z pokonaniem progów, a dolna płyta bez wyodrębnionego koryta na niskie wody zablokuje jakąkolwiek możliwość migracji. Ustalono, że przeprowadzone zostaną dodatkowe pomiary prędkości wody na przelewach, a uwagi i zalecenia zostaną wpisane do protokołu i przekazane inwestorowi.


** Nadzór przyrodniczy w projekcie prowadzi Zakład Badań Ekologicznych w Krakowie