Uncategorized

PRZEPŁAWKI GOTOWE – CO Z ICH EKSPLOATACJĄ?

Relacja ze spotkania w sprawie eksploatacji przepławek (15.10.2021)

Zbliżamy się do końca! Dwa projekty, których głównym celem było odtworzenie ciągłości Wisłoki i Białej Tarnowskiej są na finale. Oczywiście nie jest to jeszcze koniec projektów – na przykład termin zakończenia projektu Białej będzie wydłużony ze względu na decyzje administracyjne opóźniające budowę korytarzy swobodnej migracji, ale przepławki są gotowe. Więc, w tym momencie kluczowe staje się pytanie o ich eksploatację.

Eksploatacja i utrzymanie prawidłowego działania tych obiektów należy do Wód Polskich. Nie zawsze jest to proste, bo część przepławek leży na terenie obiektów administrowanych przez właścicieli ujęć wody, czy elektrowni. Jednak porozumienie się w sprawach podziału kompetencji, określenie kto za co odpowiada, to problem właściciela przepławek, czyli wspomnianych Wód Polskich.

Ale niezależnie od podziału kompetencji przepławki wymagają stałej uwagi, by działały prawidłowo – by były drożne. Zagrożenia dla ich prawidłowego działania są dwa. Pierwsze stwarza natura – głównie wezbrania, kiedy z wysokimi wodami płyną gałęzie, konary drzew, czy różne – czasem niemałe przedmioty.

Drugim zagrożeniem jesteśmy my – zwykli ludzie, bo często wykorzystujemy przepławki rekreacyjnie. Więc kamieniami zamykamy w tych obiektach przejścia dla ryb, by podpiętrzyć wodę i stworzyć coś w rodzaju basenu do kąpieli. Nie ma w tym nic złego, dopóki odchodząc likwidujemy zbudowane murki, zabieramy kamienie zatykające szczeliny itd. Ale to inny problem – świadomości ludzi.

Kontrola kilkudziesięciu obiektów nie jest prosta – zabiera czas. Byłoby więc korzystnie współpracować z ludźmi, którzy często przebywają nad rzeką. Którzy mogliby zadzwonić lub napisać email, że jakaś przepławka nie działa prawidłowo, bo przytkały ją gałęzie, kamienie, czy odpady.

Temu poświęcone było spotkanie, jakie ostatnio zorganizowaliśmy. Miało charakter hybrydowy – można było w  nim uczestniczyć bezpośrednio w siedzibie RZGW w Krakowie lub przez Internet. W efekcie uczestniczyło w nim 29 osób,  z czego większość przez Internet. Byli to przedstawiciele inwestora i projektanci przepławek, przedstawiciele Nadzoru i Zarządów Zlewni, samorządów lokalnych, Okręgów PZW oraz osoby zainteresowane tematem.

W czasie spotkania przedstawiliśmy:

– projekty udrożnieniowe na Białej Tarnowskiej i na Wisłoce oraz zasady ich finansowania (prezentacja),

– zmodernizowane lub zbudowane przepławki (prezentacja),

– metody i wyniki badań skuteczności przepławek (prezentacja),

– problemy z eksploatacją (prezentacja).

W części poświęconej na dyskusję ważna wydawała nam się odpowiedź na pytanie: Czy możemy liczyć na współpracę samorządów, wędkarzy, zwykłych ludzi w sygnalizowaniu problemów na przepławkach?

Głosy w dyskusji szły następującymi tropami:

  • Przedstawiciele PZW będą sygnalizować w  miarę potrzeb problemy związane z przepławkami –  chęć współpracy zadeklarował m.in. przedstawiciel Okręgu PZW w Tarnowie. Ustalono, że zaobserwowane problemy należy sygnalizować kierownikom projektów na ich adresy email:
    Biała Tarnowska – Anna Sławińska:  Anna.Slawinska@wody.gov.pl
    Wisłoka – Piotr Sobieszczyk: Piotr.Sobieszczyk@wody.gov.pl
    Na stronach projektów zostaną te adresy umieszczone w widocznym miejscu.
  • Zasugerowano (Bogdan Biel, projektant), by zasadę dbania o drożność przepławek i ich dobrą pracę wpisać do pozwoleń wodnoprawnych wydawanych właścicielom obiektów piętrzących wodę.
  • Zgłoszono kilka pomysłów na sposób zwiększenia świadomości mieszkańców w zakresie roli i znaczenia przepławek oraz zasad korzystania z tych obiektów. Podkreślono rolę edukacji w szkołach i możliwości jej wprowadzenia do szkół przez organ nadzorujący, czyli urzędy miast i gmin. Zaproponowano rozmieszczenie specjalnych tablic informacyjnych w widocznych miejscach: np. na przystanku autobusowym w okolicy mostu kolejowego w Grybowie. A także tablic/plakatów w szkołach i w siedzibach urzędów miast i gmin oraz przygotowanie komunikatu do wygłoszenia w czasie nabożeństwa w kościołach. Zaproponowano także organizację specjalnych sesji rady gminy, by poinformować radnych o znaczeniu przepławek.
  • W tej samej sprawie otrzymaliśmy zaproszenie na sesję Rady Gminy
  • W czasie dyskusji oraz poprzez Internet (email Okręg PZW w Gorlicach) zadano pytanie o możliwość likwidacji stopnia na ujściu Sękówki w Gorlicach. W odpowiedzi przedstawiciel Zarządu Zlewni w Jaśle przekazał informację, że ekspertyza w tej sprawie została już zlecona.
  • Zadano także pytanie (przedstawiciel UG w Mielcu) o stopień w Mielcu, jego przyszłość – w tej sprawie odpowiedź zostanie udzielona na stronach projektu dla Wisłoki w najbliższym czasie.

Na pytania, na które nie znaleźliśmy odpowiedzi w czasie spotkania odpowiemy, albo na stronach, albo w korespondencji.

Na pytania, na które nie znaleźliśmy odpowiedzi w czasie spotkania odpowiemy, albo na stronach, albo w korespondencji.

Uncategorized

POMIARY SĄ Z POŻYTKIEM DLA WSZYSTKICH – monitoring przepławek na Białej

Pierwsze refleksje dr hab. inż. Leszka Książka, prof. UR i dr inż. Macieja Wyrębka (Uniwersytet Rolniczy w Krakowie) z pomiarów hydraulicznych przepławek na Białej Tarnowskiej.

Jaki jest cel pomiarów, które wykonujecie na przepławkach?

Leszek Książek: Zacząłbym od tego, że obiekty, które badamy to obiekty o skomplikowanych kształtach, które służą przywracaniu ciągłości rzek w Polsce. To nie są zwykłe betonowe konstrukcje, a dość wyszukane rozwiązania, których w Polsce prawie wcale nie ma. Dla wszystkich: projektantów, wykonawców, przyrodników i zarządców obiektów stanowi to wyzwanie. Z tego punktu widzenia są to pomiary bardzo ważne. Dzięki nim nabieramy doświadczeń.

Maciej Wyrębek: W praktyce naszym zadaniem jest pomiar warunków hydraulicznych przepływu wody panujących w przepławkach, a mówiąc bardziej zrozumiałym językiem celem tych pomiarów jest sprawdzenie czy ryby sobie z nimi poradzą. Czy przez nie przepłyną.

Słuchając Waszych roboczych dyskusji odnoszę wrażenie, że to trudne zadanie.

Leszek Książek: Z punktu widzenia organizacji pomiarów nie jest to trudna praca. Większość z tych czternastu przepławek składa się z kilku lub kilkunastu basenów ułożonych z głazów z dużymi szczelinami, przez które w górę i w dół rzeki mają przepływać ryby. Naszym zadaniem jest pomierzenie prędkości przepływu wody w tych szczelinach oraz tzw. turbulencji, czyli, jakby to powiedzieć, burzliwości przepływu wody. A to oznacza, że prędkości musimy mierzyć w pionie na kilku głębokościach. Więc zadanie jest dość proste, tyle, że bardzo pracochłonne. Wchodzi się do wody z odpowiednim sprzętem i przeprowadza pomiar: jeden, drugi, dziesiąty, setny…. Problem w tym, że pomiary mamy też wykonać przy różnej głębokości wody w rzece: przy niskich i średnich przepływach. Na niskie stany wody nie możemy się doczekać, bo ciągle pada, a termin zakończenia projektu zbliża się nieubłaganie.

Dużo jest tych szczelin do pomierzenia?

Leszek Książek: Jesteśmy w terenie od miesiąca. Prawie każdego dnia. A pionów hydrometrycznych wykonaliśmy – tak szacuję – ponad 1000, co daje ponad 3000 punktów pomiarowych.

Czy coś z tych pomiarów już wynika?

Leszek Książek: Ponieważ każdy basen ma kilka szczelin, naszym zadaniem jest znaleźć w tej plątaninie najlepszą drogę dla ryb. Czyli taką, którą najłatwiej będzie im pokonać. Na razie wygląda na to, że te prędkości w wielu szczelinach są zgodne z zaleceniami ichtiologów.

Maciej Wyrębek: Tak na marginesie pomiarów – mamy dość zaskakujące obserwacje. Bo jak stoimy w wodzie, to widać, że czasami, mimo dość dużych prędkości ryby sobie radzą i przedzierają się z basenu do basenu. Są tam, gdzie teoretycznie nie powinno ich być. Dotyczy to w szczególności małych rybek.

No tak, jak się spędza tyle czasu mierząc obiekty, to nieuchronne są różne spostrzeżenia. Obserwujecie jakieś problemy eksploatacyjne?

Leszek Książek: Jasne – można zidentyfikować kilka takich problemów. Na przykład, gałęzie, które blokują szczeliny przepławek, więc trzeba pamiętać o ich usuwaniu. Drugim problemem jest rumowisko. Przepławki obejmujące swoją szerokością całe koryto rzeki mają pomóc nie tylko rybom, ale i zapewnić równowagę hydrodynamiczną, czyli ułatwiać transport rumowiska: żwiru, kamieni czy piasku. Niektóre z nich po większych wezbraniach bywają wypełnione żwirem.

To dobrze czy źle?

Leszek Książek: Nie da się na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. Generalnie, można powiedzieć, że rzeka zażwirowując komory przepławki zaczyna sobie tworzyć koryto i w naturalny sposób odtwarzać takie elementy jak bystrze, gdzie woda płynie szybciej i ploso, gdzie płynie wolniej. Stwarza to problemy eksploatacyjne, ale trzeba pamiętać, że ruch rumowiska jest procesem naturalnym.

Stoicie w rzece całym godzinami, to chyba musi intrygować. Ludzie reagują na Was?

Maciej Wyrębek: Oczywiście. Okazuje się, że pilnują rzek. Zdarzało się kilka razy, że pojawiali się strażnicy z Polskiego Związku Wędkarskiego z pytaniem co robimy. Bo ktoś do nich zadzwonił, że jacyś ludzie z kablami coś robią w rzece. Było podejrzenie, że łowimy ryby na prąd. A to niedopuszczalne.

Fajnie, że ludzie tego pilnują.

Maciej Wyrębek: Oczywiście. Druga grupa to okoliczni mieszkańcy, którzy przychodzą i pytają co robimy, albo opowiadają jak było dawniej, że dawniej były ryby, a teraz ich nie ma.

Wspominają dzieciństwo, młodość nad rzeką?

Maciej Wyrębek: Wczoraj, na przykład, spotkaliśmy starszego pana, który mówił, że w jego dzieciństwie ryb było tyle, że wystarczyło „wsadzić rękę do wody, by coś złapać i, że niektóre były dwumetrowe”. I mówił, że dziś po wybudowaniu przepławki tych ryb nie ma. A my widzimy, że są. Oczywiście, widzimy głównie małe – takie do 5-10 cm długości. Tych jest dużo. Widzieliśmy też raki – co było dla nas miłym zaskoczeniem.

Czy te pomiary pomagają Wam w pracy naukowej, albo dydaktycznej ze studentami?

Leszek Książek: Powiedziałbym, że są z tego tylko korzyści. Robimy konkretną, potrzebną dla projektu pracę, ale jednocześnie obserwowaliśmy kolejne fazy realizacji poszczególnych przepławek. W efekcie widzimy jakie są problemy na etapie projektowym, jakie są problemy wykonawcze, a teraz możemy studentom pokazać jak przepławki działają. Możemy więc lepiej przygotować studentów do zawodu i przekazać im wiedzę i umiejętności, które pomogą im w przyszłej pracy.

Wywiad przeprowadził Roman Konieczny

Kraków, 23 lipca 2020 r.

Uncategorized

W gościnie u przyjaciół

Nasz projekt nie jest osamotniony – na obszarze zlewni Białej jest więcej inicjatyw, które mają wspólne cele strategiczne. Jednym z nich jest projekt „Rzeki karpackie – czysta Natura 2000”, którego celem jest ochrona rzek karpackich poprzez kształtowanie proekologicznych postaw społeczności lokalnych. Projekt realizuje Fundacja Wspierania Inicjatyw Ekologicznych na obszarze dolin rzecznych Soły, Czarnej Orawy, Łososiny, Białej Tarnowskiej, Wisłoki z dopływami, Jasiołki i środkowego Sanu. W ramach tego projektu prowadzone są szkolenia dla samorządów, akcje edukacyjne dla mieszkańców, dzieci i młodzieży, warsztaty dla nauczycieli.

W zorganizowanym przez projekt spotkaniu w Tuchowie (czwartek 16 stycznia 2020) zaprezentowano najważniejsze na obszarze zlewni Białej Tarnowskiej siedliska i gatunki naturowe rzek karpackich. Przedstawiono także wyniki ankiety przeprowadzonej wśród mieszkańców dotyczącej postrzegania przez nich rzeki oraz jej walorów i ewentualnych zagrożeń, jakie może stwarzać dla mieszkańców.

Specjaliści w zakresie ochrony przyrody omówili zagrożenia dla środowiska wodnego i przyrody oraz społeczności lokalnych wynikające ze zmian klimatu, zapoznali uczestników z cechami naturalnej rzeki i znaczeniem tego dla organizmów wodnych. Przedstawiono też korzyści jakie wynikają lub mogą wynikać z przyrodniczych walorów naturalnych rzek dla lokalnej społeczności i całego społeczeństwa – gospodarki, rekreacji.

Na spotkaniu zaprezentowano również nasz projekt: „Przywrócenie ciągłości ekologicznej i realizacja działań poprawiających funkcjonowanie korytarza swobodnej migracji rzeki Białej Tarnowskiej” oraz bliźniaczy projekt realizowany przez RZGW w Krakowie w zlewni Wisłoki: „Likwidacja barier migracyjnych dla organizmów wodnych na rzece Wisłoce i jej dopływach – Ropie oraz Jasiołce”.

Pod koniec stycznia podobne spotkanie odbędzie się w Jaśle dla społeczności z doliny Wisłoki.

Uncategorized

Nowy kierownik projektu

W grudniu 2019 roku nastąpiła zmiana na stanowisku kierownika projektu. Obecnie te obowiązki pełni mgr inż. Ewelina Marzec – pracownik PGW Wody Polskie – Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie. Jest specjalistą z zakresu inżynierii środowiska, a do jej głównych zadań w projekcie będzie należała budowa korytarza swobodnej migracji rzeki na wyznaczonym odcinku Białej oraz testy skuteczności i ewentualne korekty zbudowanych dotąd 14 przepławek dla ryb.

Dotychczasowego kierownika projektu –
dr Marka JELONKA – nie bez kozery nazywamy ojcem projektu. Wybitny specjalista w dziedzinie ichtiologii i biologii wód pierwsze działania w tym kierunku rozpoczął już w 2008 roku, czyli 12 lat temu. Nie udało mu się za jednym zamachem wyeliminować wszystkich barier migracyjnych na Białej – ze względu na brak środków projekt podzielono na dwa etapy. W ramach pierwszego udrożniono cztery stopnie, dopiero drugi objął resztę, czyli czternaście kolejnych. Ponieważ były to jedne z pierwszych budowli tego typu w Polsce założył, że poza udrożnieniem rzeki projekt powinien dać materiał do przyszłych analiz dotyczących skuteczności różnych rozwiązań technicznych. Stąd niemal każda przepławka w projekcie jest innego typu.

Marek Jelonek przeszedł od stycznia na emeryturę, ale mamy nadzieję, że nadal będzie „trzymał rękę na pulsie”, służąc swoim doświadczeniem i radą.

Uncategorized

Kwadratowe rysunki kłócą się z rybami

Wywiad z Bogdanem Bielem, głównym projektantem Firmy Ośrodek Usług Inżynierskich STAAND, która projektowała wszystkie urządzenia na Białej.

Ma Pan takie poczucie, że jako projektant tych niezwykłych przepławek jest Pan nowatorem?

Bogdan_Biel
Bogdan Biel – projektant

Nie wydaje mi się…, bo co my takiego „nowego” robimy? Natura jest tak sugestywnym nauczycielem, że sama pokazuje, co i jak robić, a dodatkowo weryfikuje wszystkie nasze działania. Naszą zasługą jest chyba tylko to, że to zauważyliśmy.

Nie chce Pan chyba powiedzieć, że urządzenia, które składają się z precyzyjnie ułożonych wielkich – czasem dwunastotonowych głazów i są do pokonania przez ryby w dowolnym momencie, a które zastępują wszechobecne do dziś betonowe stopnie są proste w projektowaniu?

Oczywiście, że nie. Choćby przez to, że opisywanie natury wzorami matematycznymi, bo takimi narzędziami posługuje się inżynier, jest niezwykle trudne. Wiele z naszych wcześniejszych projektowych doświadczeń nie pasuje do tego, co teraz robimy. Najprostszym przykładem są programy komputerowe dla projektantów. Sprzedawcy oprogramowania namawiają nas na zakup nowych narzędzi, czy do korzystania z różnych nakładek, które rzeczywiście dają niezwykłe możliwości, ale są stworzone do czegoś, co ja nazywam „kwadratowym rysowaniem”. Czyli, nie dla nas w naszych projektach tego typu praktycznie nie ma jednej prostej kreski.

Przekrój podłuzny bystrza
Przekrój podłużny bystrza w miejscowości Stróża (fragment proj. STAAND)

W takim razie, gdzie się tego wszystkiego nauczyliście?

Zaczęło się od zlecenia nam przez WWF projektów przeróbki pierwszych dwóch stopni na Białej w Pleśnej i Ciężkowicach, ale najważniejszą inspiracją była zagraniczna konferencja, na którą zabrał nas Pan Marek Jelonek z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. W Salzburgu i okolicach oglądaliśmy takie przepławki na rzekach i potokach górskich, i pamiętam nasze zdumienie, że można stworzyć przy użyciu metod inżynierskich tak naturalne warunki przepływu w rzece. Zafascynowały nas szczególnie przepławki nazywane „plastrami miodu”. Najbardziej niesamowite było to, że urządzenia wykonane z naturalnych materiałów, głównie z kamienia, ułożone w poprzek koryta nie ulegają destrukcji w czasie wezbrań. Wiemy, jaka jest siła górskiej rzeki, wiemy też, że większość budowli regulacyjnych z betonu po powodzi wymaga naprawy. A tam to wszystko nadal działało i nabierało coraz bardziej naturalnego charakteru. Niebywałe i wspaniałe zarazem.

austria_plaster_miodu
Potok z umocnieniami dna i brzegów – Austria (fot. B.Biel)

Można sobie wyobrazić, że samo odkrywanie tego jest fascynujące. W czym tkwi tajemnica trwałości tego typu urządzeń?

Pomijam ogrom głazów, bo to oczywiste – muszą być ciężkie – ale bardzo ważny jest dobór kształtu tych kamieni oraz odpowiednie ich ułożenie. Kamienie tworzące „plastry miodu” nie są ułożone byle jak. Poszczególne baseny muszą mieć odpowiednią głębokość, a szczeliny między głazami trzeba tak dopasować, żeby ilość i prędkość wody w tych szczelinach była odpowiednia dla pływających tam ryb w różnych fazach ich rozwoju. Musieliśmy się nauczyć budowania modeli hydraulicznych, obliczania zdolności rozpraszania energii wody w basenach przepławki, by ryby mogły pokonywać kolejne, coraz wyżej położone baseny. Na początku wiedzieliśmy na ten temat naprawdę niewiele.

Uczyliście się metodą prób i błędów?

To nawet trudno opowiedzieć. Na początku rysowaliśmy te urządzenia dość schematycznie – to były raczej, jak to nazywam, kształty „około pomysłowe”. Nie trudno się domyślić, że wykonawcy mieli z tym spory problem. Niby układali wszystko tak, jak narysowaliśmy, ale to nie bardzo działało. Woda uciekała z basenów, szczeliny nie były odpowiednio dobrane, nie mówiąc o wielkości i wzajemnych wysokościach kamieni. Z czasem nauczyliśmy się, że każdy kamień wyznaczający basen, czy stanowiący przegrodę trzeba zaprojektować, wskazując jego wymiary i kształt. A to wymaga rysowania z pełną odpowiedzialnością, bo kamień kształtowany jest w kamieniołomie, na budowie można wprowadzić tylko niewielkie poprawki. Rysowanie kamieni w postaci kółek, jak robiliśmy na początku, się nie sprawdziło.

kierunki_przepływu_ramka1
Fragment projektu bystrza „plaster miodu” wraz z kierunkami przepływu wody przez szczeliny między głazami (projekt STAAND)

Korzystaliście z jakichś poradników?

Korzystaliśmy z literatury, którą opracował Instytut Rybactwa Śródlądowego im. Stanisława Sakowicza w Olsztynie, ale to były tylko poradniki akademickie dotyczące charakterystyk przepławek. Przykładów też nie było – buduje się w Polsce różne bystrza, ale nie takie, które nas interesują. Przykładem jest przepławka na Sanie w Przemyślu w formie ogromnej betonowej platformy nabitej czymś w rodzaju „ćwieków”. Dopiero wydana przy udziale FAO i WWF książka pt.: „Przepławki dla ryb – projektowanie, wymiary i monitoring” bardziej kompleksowo zajęła się tymi zagadnieniami.

Co jest najtrudniejsze w procesie realizacji takich obiektów? Że nie ma rynku, nie ma wykonawców, że odbiór społeczny nie zawsze jest dobry?

Najtrudniejsze jest wykonawstwo. W trakcie projektowania, jeżeli mam dobrze oszacowane wielkości przepływów charakterystycznych, pojadę w teren, poznam morfologię rzeki, sprawdzę geologię oraz zapoznam się z listą występujących w rzece gatunków ryb, to prawie wszystko już wiem. Ale nie zamodeluję ryby z jej zdolnościami do pokonywania przeszkód. Kiedyś się mówiło, że pstrąg na metr wyskoczy. No, może i wyskoczy, ale poza pstrągiem są inne ryby oraz rybie maluchy, które też chciałyby płynąć w górę rzeki. Dużo zależy od wykonawcy, który w czasie budowy musi obserwować na bieżąco, jak się realizowany obiekt sprawdza w praktyce i korygować błędy. Realizując nadzór autorski uczymy się niejako na żywym organizmie zarówno my, jak i wykonawcy. Bo przepławka, która ma działać tak, jak naturalne koryto rzeki to coś zupełnie innego niż ułożenie narzutu kamiennego. Bez dobrego wykonawcy nic się nie uda.

panorama_1_ramka
Nurt wody w bystrzu przy niskich stanach wody (po lewej) i przy wysokich (po prawej). Fragmenty projektu bystrza w miejscowości Stróże (STAAND)

Projektowania przepławek trzeba się uczyć latami. Nie ma podręczników, są tylko wskazówki. To nie prosty jaz, tylko misterna – przemyślana układanka zaprojektowanych oddzielnie głazów. Opłaca się Panu ta inwestycja w zdobycie wiedzy, umiejętności…?

Mogłoby się opłacać, gdyby czas realizacji projektu był krótszy, na rynku była odpowiednia ilość zleceń oraz, gdyby inwestorzy mieli świadomość trudności napotykanych w czasie administrowania i uzgadniania projektu itd. Bo to, o czym teraz rozmawiamy to naprawdę dobry kierunek. Na początku robiliśmy typowe regulacje: udrażnialiśmy, „prostowaliśmy” rzeki, zabezpieczaliśmy infrastrukturę gospodarczą, miejską i wiejską. Ale później, powoli, pojawiła się świadomość, że nie tędy droga. Widzieliśmy na różnych konferencjach na świecie i w kraju, że zmieniają się trendy w budownictwie wodnym, że są ciekawe i skuteczne rozwiązania bliskie temu, jak działa natura. Nie ukrywam, że ich realizacja daje ogromną satysfakcję i radość tworzenia.

bystrze_w_Bobowej
Zrealizowane bystrze w miejscowośći Bobowa (fot. Z.Kiełtyka)