Site icon Przywracamy Białą Tarnowską przyrodzie i ludziom

POMIARY SĄ Z POŻYTKIEM DLA WSZYSTKICH – monitoring przepławek na Białej

Pierwsze refleksje dr hab. inż. Leszka Książka, prof. UR i dr inż. Macieja Wyrębka (Uniwersytet Rolniczy w Krakowie) z pomiarów hydraulicznych przepławek na Białej Tarnowskiej.

Jaki jest cel pomiarów, które wykonujecie na przepławkach?

Leszek Książek: Zacząłbym od tego, że obiekty, które badamy to obiekty o skomplikowanych kształtach, które służą przywracaniu ciągłości rzek w Polsce. To nie są zwykłe betonowe konstrukcje, a dość wyszukane rozwiązania, których w Polsce prawie wcale nie ma. Dla wszystkich: projektantów, wykonawców, przyrodników i zarządców obiektów stanowi to wyzwanie. Z tego punktu widzenia są to pomiary bardzo ważne. Dzięki nim nabieramy doświadczeń.

Maciej Wyrębek: W praktyce naszym zadaniem jest pomiar warunków hydraulicznych przepływu wody panujących w przepławkach, a mówiąc bardziej zrozumiałym językiem celem tych pomiarów jest sprawdzenie czy ryby sobie z nimi poradzą. Czy przez nie przepłyną.

Słuchając Waszych roboczych dyskusji odnoszę wrażenie, że to trudne zadanie.

Leszek Książek: Z punktu widzenia organizacji pomiarów nie jest to trudna praca. Większość z tych czternastu przepławek składa się z kilku lub kilkunastu basenów ułożonych z głazów z dużymi szczelinami, przez które w górę i w dół rzeki mają przepływać ryby. Naszym zadaniem jest pomierzenie prędkości przepływu wody w tych szczelinach oraz tzw. turbulencji, czyli, jakby to powiedzieć, burzliwości przepływu wody. A to oznacza, że prędkości musimy mierzyć w pionie na kilku głębokościach. Więc zadanie jest dość proste, tyle, że bardzo pracochłonne. Wchodzi się do wody z odpowiednim sprzętem i przeprowadza pomiar: jeden, drugi, dziesiąty, setny…. Problem w tym, że pomiary mamy też wykonać przy różnej głębokości wody w rzece: przy niskich i średnich przepływach. Na niskie stany wody nie możemy się doczekać, bo ciągle pada, a termin zakończenia projektu zbliża się nieubłaganie.

Dużo jest tych szczelin do pomierzenia?

Leszek Książek: Jesteśmy w terenie od miesiąca. Prawie każdego dnia. A pionów hydrometrycznych wykonaliśmy – tak szacuję – ponad 1000, co daje ponad 3000 punktów pomiarowych.

Czy coś z tych pomiarów już wynika?

Leszek Książek: Ponieważ każdy basen ma kilka szczelin, naszym zadaniem jest znaleźć w tej plątaninie najlepszą drogę dla ryb. Czyli taką, którą najłatwiej będzie im pokonać. Na razie wygląda na to, że te prędkości w wielu szczelinach są zgodne z zaleceniami ichtiologów.

Maciej Wyrębek: Tak na marginesie pomiarów – mamy dość zaskakujące obserwacje. Bo jak stoimy w wodzie, to widać, że czasami, mimo dość dużych prędkości ryby sobie radzą i przedzierają się z basenu do basenu. Są tam, gdzie teoretycznie nie powinno ich być. Dotyczy to w szczególności małych rybek.

No tak, jak się spędza tyle czasu mierząc obiekty, to nieuchronne są różne spostrzeżenia. Obserwujecie jakieś problemy eksploatacyjne?

Leszek Książek: Jasne – można zidentyfikować kilka takich problemów. Na przykład, gałęzie, które blokują szczeliny przepławek, więc trzeba pamiętać o ich usuwaniu. Drugim problemem jest rumowisko. Przepławki obejmujące swoją szerokością całe koryto rzeki mają pomóc nie tylko rybom, ale i zapewnić równowagę hydrodynamiczną, czyli ułatwiać transport rumowiska: żwiru, kamieni czy piasku. Niektóre z nich po większych wezbraniach bywają wypełnione żwirem.

To dobrze czy źle?

Leszek Książek: Nie da się na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. Generalnie, można powiedzieć, że rzeka zażwirowując komory przepławki zaczyna sobie tworzyć koryto i w naturalny sposób odtwarzać takie elementy jak bystrze, gdzie woda płynie szybciej i ploso, gdzie płynie wolniej. Stwarza to problemy eksploatacyjne, ale trzeba pamiętać, że ruch rumowiska jest procesem naturalnym.

Stoicie w rzece całym godzinami, to chyba musi intrygować. Ludzie reagują na Was?

Maciej Wyrębek: Oczywiście. Okazuje się, że pilnują rzek. Zdarzało się kilka razy, że pojawiali się strażnicy z Polskiego Związku Wędkarskiego z pytaniem co robimy. Bo ktoś do nich zadzwonił, że jacyś ludzie z kablami coś robią w rzece. Było podejrzenie, że łowimy ryby na prąd. A to niedopuszczalne.

Fajnie, że ludzie tego pilnują.

Maciej Wyrębek: Oczywiście. Druga grupa to okoliczni mieszkańcy, którzy przychodzą i pytają co robimy, albo opowiadają jak było dawniej, że dawniej były ryby, a teraz ich nie ma.

Wspominają dzieciństwo, młodość nad rzeką?

Maciej Wyrębek: Wczoraj, na przykład, spotkaliśmy starszego pana, który mówił, że w jego dzieciństwie ryb było tyle, że wystarczyło „wsadzić rękę do wody, by coś złapać i, że niektóre były dwumetrowe”. I mówił, że dziś po wybudowaniu przepławki tych ryb nie ma. A my widzimy, że są. Oczywiście, widzimy głównie małe – takie do 5-10 cm długości. Tych jest dużo. Widzieliśmy też raki – co było dla nas miłym zaskoczeniem.

Czy te pomiary pomagają Wam w pracy naukowej, albo dydaktycznej ze studentami?

Leszek Książek: Powiedziałbym, że są z tego tylko korzyści. Robimy konkretną, potrzebną dla projektu pracę, ale jednocześnie obserwowaliśmy kolejne fazy realizacji poszczególnych przepławek. W efekcie widzimy jakie są problemy na etapie projektowym, jakie są problemy wykonawcze, a teraz możemy studentom pokazać jak przepławki działają. Możemy więc lepiej przygotować studentów do zawodu i przekazać im wiedzę i umiejętności, które pomogą im w przyszłej pracy.

Wywiad przeprowadził Roman Konieczny

Kraków, 23 lipca 2020 r.

Exit mobile version